Temat laski powraca

Temat laski powraca

Świat jest mały, laska duża

Niedawno świat obiegła wstrząsająca wiadomość, że dziewiętnastoletni Fredy Alanis z przedmieść Chicago w styczniu tego roku doznał pęknięcia dróg oddechowych robiąc laskę (nie łaskę, choć to może i też) 4-lata starszemu koledze. Oczywiście newsa tego zapodał sam Alanis wpisując ten wyczyn na swoją listę młodzieńczych rekordów. Niestety, tak bardzo zaangażował się w robienie laski, że doznał urazu górnych dróg oddechowych i znalazł się na szpitalnym oddziale ratunkowym, jak doniósł portal them.us.

Fredy Alanis

Poza gratulacjami, które otrzymał za godną, bohaterską postawę mimo wszystko przyszedł czas na refleksję nad tym czynem. Pośród setek postów z gratulacjami od czasu do czasu ktoś po prostu kazał mu się puknąć …. ale w czółko. Można pozazdrościć umiejętności przyjęcia monstrualnej wielkości członka w gardło ale można też i wołać o pomstę do nieba nad techniką tej jakże wspaniałej czynności.

A można by tego uniknąć …

Małe dzieci już tak mają, że byle co biorą do buzi. Potem nieco z tego wyrastają i biorą do buzi co innego, tym razem padło na członka o długości 10-cali! Młody raczej wprawy za wielkiej nie miał ale za to z młodzieńczą werwą wziął się do roboty. I tu niestety zaczyna się problem … zbyt mała wprawa, duże rozwarcie ust (z uwagi na rozmiar członka) oraz zapał do roboty spowodowały, że myślenie poszło na plan dalszy. Koleś wpychał mu członka głęboko a młody nie wiedział, jak się do tego przygotować.

Po pierwsze, duży członek wymaga innego podejścia, namaszczenia i przygotowania. Nie każdy sobie z tym poradzi. Bywają kolesie, którzy – choć trudno w to uwierzyć – mają odruch wymiotny, gdy w ustach pojawi się naprawdę duży członek. Tak to jest na początku i mija, jak obraz w kinie, gdy się trenuje.

Po drugie – jeśli już się go ma w ustach to samo ssanie nie jest jedyną techniką robienia laski: lizanie od nasady w górę, po żołądź, pieszczenie główki, lekkie przygryzanie, bawienie się napletkiem (jak jest), uciskiem palcami miejsca przy nasadzie członka lub tuż pod żołędzią, a w ostatniej gdzieś fazie – i tylko przy treningu oraz wprawie obciągającego – wsadzanie go głęboko w gardło (tzw. deep throat). Duże znaczenie ma tu również opanowanie naturanego odruchu wykrztuśnego i oddychania nosem podczas oralu.

Trening czyni mistrza

W marcu 2016 publikowaliśmy tekst Czarka Staweckiego o robieniu laski i tam pisał o roli języka, rąk, palców, o czasie i orgazmie. Zapraszamy do lektury i oczywiście do treningów. Nic jednak nie uczy tak, jak osobiste doświadczenie dlatego zachęcamy do robienia laski i robienia ją z głową. Przyłożyć się do tego, bo po prostu warto. Ponoć aż 47% heteroseksualnych mężczyzn przynajmniej raz miało już członka w ustach … czyli jest duch w narodzie i jest rynek. Zasada wzajemności wciąż mile widziana. Wykorzystujemy sytuacje i działajmy, bo przecież nie chcemy, by ktokolwiek jeszcze znalazł się na oddziale ratunkowym z problemami z górnymi drogami oddechowymi. Także i w tym tekście w akapicie zatytułowanym “Gag the fag” także daliśmy kilka pomysłów na ćwiczenia swojego gardła w przyjmowaniu głęboko dużego penisa.


PP

Żródło:

https://www.them.us/

http://www.dailyedge.ie