Pissing

Pissing

Fetysze: pissing

Chciałbym wprowadzić Was do cyklu artykułów poświęconych różnego rodzaju fetyszom. Ile ludzi na świecie, tyle również (albo i więcej) preferencji. Co jakiś czas na naszym blogu wraca temat tego jakże perwersyjnego fetyszu jakim jest dość popularnie znany pissing.

Czym on jest?

Określenie to pochodzi od angielskiego słowa piss, czyli „sikać” lub tłumaczonego też jako „mocz”. Jak wszystko wskazuje fetysz ten ściśle związany jest z tym, z czym każdy z nas ma do czynienia (często wielokrotnie w ciągu dnia!). Oczywiście mowa tu o oddawaniu moczu, choć nie lubię tego nazewnictwa. Pewnie wielu z Was, być może również wielbicieli tego „sportu” woli inne określenia tej czynności – takie jak szczanie czy lanie. Są jakoś mniej związane z tematyką lekarską, nie sądzicie?

Ale wracając do meritum – pissing, to fetysz, który polega na szczaniu na drugą osobę, lub też na samego siebie i osiąganiu dzięki temu satysfakcji seksualnej. Początkowe zabawy solowe mogą być swojego rodzaju wstępem do poznawania urozmaiceń, które później możecie wprowadzać do swojego życia seksualnego, również z partnerem.

Obrzydliwe czy prozdrowotne?

Niejednej osobie, która usłyszała o pissingu na pewno zrobiło się niedobrze. Przecież jak to w ogóle możliwe, żeby brać do ust coś do wydaliliśmy. Z drugiej strony fiuta do ust bierzecie, tyłki liżecie, mimo, że wiecie do czego służą.  Ale pomyślmy logicznie. Od wieków medycyna naturalna korzysta z urynoterapii, która wbrew obiegowej opinii nie niesie za sobą negatywnych skutków. Pamiętacie, jak byliście młodzi? Czy ktoś wam kiedyś mówił, że jeśli się skaleczycie to najlepiej nasikać na ranę?

Mocz je odkaża i leczy stany zapalne, działa antyseptycznie. Oczywiście zdrowy mocz. Przeciwwskazaniem do eksperymentów z pissingiem może być np. choroba alkoholowa, chemioterapia, radioterapia oraz przyjmowanie leków psychotropowych, przeciwdepresyjnych i antybiotyków. Dlaczego?

Dlatego, że część substancji pochodzących np. z chemioterapii czy radioterapii, a także antybiotyki są wydalane razem z moczem. A tego byśmy nie chcieli. Dlatego polecałbym ostrożność z przygodami na jeden wieczór, no chyba, że naprawdę ufacie drugiej osobie. Jeśli bawicie się sami to myślcie w tej samej kategorii. Nie chcę tu oczywiście namawiać was do wdrożenia od jutra urynoterapii jako element swojego zdrowego trybu życia, bo kompletnie nie taka moja rola.

Czy mi się to spodoba?

Pamiętajcie, warto próbować! A jeśli akurat wam to będzie odpowiadało? Super! Jeśli nie – nikt was nie zmusza do robienia czegoś wbrew sobie. Może natomiast zdarzyć się, że ta sytuacja wprowadzi trochę perwersji do waszego seksu. Jesteśmy ludźmi, więc mówmy otwarcie o naszych pragnieniach. Czasem warto doświadczyć czegoś nowego. Rutyna jest dobra, ale doświadczanie „nowego” jest jeszcze lepsze, bardziej przyjemne, wprowadza nieco adrenaliny spowodowanej tym, że coś się dzieje.

Jeśli nie wyobrażacie sobie, że ktoś się na was zleje – być może druga strona ma ochotę być oszczana przez was? Zapytajcie, nic was to nie kosztuje, a efekt może naprawdę zaskoczyć, myślę, że obie strony. Gdy już ustalicie, czy chcecie tego spróbować to na pewno będziecie się zastanawiali nad tym jak do tego przystąpić. Dla nowicjuszy polecam wannę lub w ostateczności prysznic, choć w tym drugim przypadku będzie potrzeba trochę gimnastyki. Choć wiadomo – dla chcącego nic trudnego.

Co jest istotne? Na początku przy pissingu możecie mieć opory, więc wypijcie dość sporo płynów. Kilka piw na pewno was trochę znieczuli i rozluźni mięśnie, a mocz nie będzie miał takiego intensywnego zapachu jak po całym dniu lub po przespanej nocy.

Właśnie przy pissingu warto skorzystać z tej porady. Głównym powodem, który odpycha większość osób jest sama woń moczu, którą zawdzięczamy mocznikowi. Im więcej płynów wypijecie tym zapach mniej intensywny, a i igraszki będą trochę lepsze – dużo lania = więcej zabawy! Dla bardziej zaawansowanych istnieje szereg gadżetów, które mogą się przydać dla bardziej doświadczonych „piss masterów”. Winylowe prześcieradła, brodziki do mokrych zabaw, a także specjalne maski z otworami do lania to tylko niektóre z przykładów.

Ciekawostką, o której możecie nie wiedzieć jest kolor utożsamiany z pissingiem, oczywiście żółty (tu kolekcja pissowych akcesoriów) ! Jeśli na jakiejś imprezie zobaczycie gościa z akcesoriami, które mają żółte elementy – od razu będziecie wiedzieć co preferuje!

Mokrej zabawy chłopaki!


Tom