Poliamoria – temat tabu

Poliamoria – temat tabu

Niedawno media obiegła wiadomość, że starszy brat Ariany Grande – Frankie Grande, żyje w związku poliamorycznym z dwoma mężczyznami. Jak przyznał w wywiadzie dla US Weekly obaj są jego chlopakami. W komentarzach pod artykułem można było przeczytać: przegięcie, zależy mu tylko na seksie – oraz mój ulubiony – psuje wizerunek normalnym gejom, chcącym zbudować prawdziwy związek. Norma to według autora tego komentarza związek jedynie dwóch ludzi. Czy zatem można być szczęśliwym kochając nie jedną, ale dwie osoby? Czy poliamoria nikogo nie krzywdzi?

Ménage à trois

Ménage à trois, czyli dosłownie gospodarstwo domowe trojga – ulubiony wątek pisarzy, detektywów i księży. Początkowo to sformułowanie opisywało układ, w którym trzy osoby żyjące w jednym domu, utrzymywały ze sobą stosunki seksualne. Obecnie uległo ono rozszerzeniu i oznacza dowolny związek miłosny pomiędzy trójką osób. Bez znaczenia jest to, czy ma on kontekst seksualny, czy też nie.

Miłosne trójkąty

Trójkąty były znane historykom od wieków. Nawet Lenin do swojej sypialni zabierał dwie kobiety naraz: Nadieżde Krupską i Inessę Armand. Nadieżda była jednak bardziej wstydliwa i staroświecka, więc siedziała w kącie i wkuwała cytaty z „Kapitału” Marksa… Kolejny słynny miłosny trójkąt stworzyli Jean Paul Sartre, Simone de Beauvoir i Bianca Bienenfeld. De Beauvoir zwykła zresztą mówić, że „małżeństwo spełnia się w naturalny sposób w cudzołóstwie”. W trójkącie zazdrość i miłość, emocje bardzo skrajne, są właściwie obok siebie. Może trójkąt to po prostu wynik nieudanego romansu pary?

Średniowieczne sądy miłosne

Już w średniowieczu, tzw. sądy miłosne, zdominowane głównie przez szlachetnie urodzone kobiety, ferowały wyroki pozbawiając ich mężów władzy nad nimi. Jedna z nich wychodząc za mąż, nie miała zamiaru obdarzać „miłością” innego rycerza, któremu to kiedyś obiecała. I co się stało? Królowa Eleonora Akwitańska zadecydowała: „Pomiędzy małżonkami prawdziwa miłość nie istnieje. Opowiadamy się za tym, żeby dama obdarzyła miłością rycerza tak, jak obiecała – czyli poszła z nim do łóżka. Skoro było to zdanie królowej, było to zatem średniowiecznym mainstreamem. A jak jest dzisiaj?

Ile osób można kochać?

W naszym kraju odbiciem relacji i nastrojów społecznych są polskie seriale, w których tradycyjna rodzina jest punktem wyjścia dla bohaterów. Zdrada to zawsze bezwzględne zło, trójkąty nie istnieją, homoseksualizm jest ok, dopóki nie ma nic wspólnego z seksem, małżeństwo to jedyny cel każdej pary, a seks to tylko i wyłącznie wyraz miłości małżeńskiej. Prawda, że pięknie? Żyjemy w ogromnym mentalnym akwarium i gdy tylko ktoś zrobi „puk puk” w szybkę, spierdalamy pod najbliższy kamień, zasłaniając się moralnością i zdaniem jednego z „Ojców Narodu”.

Poliamoria – temat tabu

O ile związki partnerskie i inne prawa osób LGBT przebijają się na szersze forum, o tyle poliamoria publicznie zupełnie nie istnieje. Związki, które są tworzone z kilkoma osobami naraz traktujemy jako sytuację przejściową, która musi się skończyć – a i owszem – wyborem jednego z partnerów. Drugi musi całkowicie zniknąć, by mogła rozkwitać uświęcona monogamia… Większość z nas spotyka w całym swoim życiu co najmniej kilka osób, które darzy ciepłymi uczuciami. Czasem to partnerzy, czasem przyjaciele lub kochankowie, a czasem wszystkie te aspekty. Nawet kultura monogamiczna dopuszcza przecież miłość do kilku osób – kochamy swoich rodziców, krewnych, przyjaciół, jednak przy założeniu że nie ma w nich kontekstu erotycznego. Jednocześnie, nasze normy społeczne przyzwalają żeby żądać od partnerów niszczenia bliskich stosunków z naszymi ex i zrywania z przyjaciółmi, którzy według jednej ze stron zagrażają związkowi. Zwłaszcza tymi którzy są potencjalnym zagrożeniem seksualnym.

Poliamoria a partnerstwo

O akceptacji poliamorii w naszym kraju trudno jeszcze mówić, ale większość z nas deklaruje poparcie dla partnerskich relacji. Coraz bardziej zdajemy sobie sprawę, że niemożliwym jest w całości zaakceptowanie swojego partnera. Kontrolowanie go, pewnego rodzaju poczucie władzy nad drugą osobą, może sprawić że nasz związek zakończy się rozstaniem. Powoli zaczynamy doceniać autonomię partnera, i w gruncie rzeczy odrzucamy feudalny model relacji, czy posiadanie na własność drugiej osoby.
Miłosne trójkąty prawie zawsze mają swój początek w łóżku. Nie ukrywajmy przecież, że liczy się dla nas tylko romantyzm. Seks jest kluczowy w bliskich relacjach. I tu pojawia się kolejny problem w akceptacji poliamorii. Seks według wielu angażuje nas emocjonalnie. Jeśli mój partner prześpi się z kimś, to może się zakochać. A jeśli się zakocha, może mnie rzucić, lub ja rzucę jego. Innej opcji przecież nie dopuszczamy.

 Zalety poliamorii

Zwolennicy poliamorii przekonują, że to relacja oparta z definicji na szczerości, symetrii i przejrzystości, ponieważ każdy dąży nie tylko do zaspokojenia własnych potrzeb, ale też do usatysfakcjonowania wszystkich partnerów. Taki model związków jest coraz bardziej popularny w Szwecji, gdzie odsetek par poliamorycznych jest najwyższy na świecie. Związki stają się dobrowolnym wyborem. A jeżeli jedna strona angażuje się w romans, musi liczyć się z tym, że druga również tego romansu poszuka.

Poliamoryczne śluby 

Jak to wygląda w innych krajach niż Polska? W Brazylii w 2015 roku pobrały się trzy kobiety, co doprowadziło do burzliwych debat w tym kraju. Jedna z żon, opowiadając o ich codziennym życiu, wyjaśniała że każda z nich ma co prawda swój pokój, ale i tak śpią w trójkę w jednym łóżku. Z kolei w kolumbijskim mieście Medellin w 2016 pobrało się trzech mężczyzn, tworząc pierwszy tego rodzaju związek na świecie – chociaż na początku miało być ich czterech – potwierdzony przez notariusza! Związek zawarli: Manuelu José Bermúdez Andrade, John Alejandro Rodríguez Ramírez i aktor Víctor Hugo Prada Ardila. Czwarty z nich zmarł na raka, ale wspomniano go podczas ceremonii ślubnej. Prada w wywiadach przyznaje, że razem z dwójką swoich mężów normalnie żyje. Dzieli z nimi dom, łóżko, przyjaciół…wszystko. Cała trójka była z kolei zaskoczona zachowaniem notariuszy. Dokumenty zostały wysłane do trzech urzędników, z których dwóch odmówiło zgody na ślub. Panom pomógł jednak trzeci notariusz, co do którego mieli najmniejsze nadzieje, ponieważ był uznawany za człowieka religijnego.

Kenny Moffitt

Ostatnio coming out zrobił vloger Kenny Moffitt. Kenny, który jest biseksualny, przedstawił swoich dwóch chłopaków – Jacoba I Kyle’a, z którymi żyje od 9 miesięcy. We wspólnie nagranym filmiku panowie odpowiadają na pytania followersów na temat swojego związku. To jednak nie koniec tej historii… Kenny nagrał filmik, w którym dzwoni do rodziców i mówi im o tej relacji. Co na to powiedzieli rodzice? Skoro jesteś szczęśliwy i to działa… To czemu nie.

Czy warto być w związku poliamorycznym?

Pomysł na napisanie tego tekstu był prosty – sam jestem od jakiegoś czasu w fantastycznej relacji z dwoma facetami. Wiem, co teraz myślisz czytelniku (o ile nie jesteś moim bardzo dobrym znajomym, którym o tym mówiłem) – pewnie chodzi o sam seks, w końcu ktoś kogoś z tej trójki zostawi, jesteś nienormalnym hipisem, psujesz opinię środowisku, itd. Może macie rację, a może nie – nie wiem. Nie jestem wróżką, nie wiem co będzie dalej. Każda relacja, w którą się angażujemy – nie tylko poliamoryczna – niesie ze sobą mnóstwo problemów. W przypadku życia w trójkę, nie jest ich wcale trzykrotnie więcej.

Zazdrość

Najbardziej irytujący jest chyba fakt, że kiedy ujawniamy charakter naszego związku w towarzystwie, jest to jedyna rzecz o której ludzie gadają przez resztę wieczoru. Standardowo słyszymy wtedy pytanie, czy nie jesteśmy o siebie zazdrośni. Oczywiście, że tak! Zazdrość pojawia się w każdym związku – monogamicznym, prawie monogamicznym, czy kompletnie nie-monogamicznym, i jest tak samo ważna jak miłość. Bo to również ona dodaje smaku uczuciu, sprawia że chce nam się ciągle o kogoś zabiegać, podnosi miłość na zupełnie inne piętro.

Fajnie, ale ja bym tak nie mógł…

Tekstem, który najbardziej mnie irytował, kiedy inni dowiadywali się o moich chłopakach, było stwierdzenie: „Fajnie masz, ale ja bym tak nie mógł…”. Rozumiem, że trójkąt może zbijać z tropu i przerażać, ale jest to jednak nasz wspólny wybór, a nie projekt mający na celu nawracanie całego społeczeństwa na poliamorię. Dlatego mam dla wszystkich krytyków jedną złotą radę – jeśli jesteś przeciwko życiu w trójkę lub więcej osób, nie wchodź po prostu w taką relację.


Autor: Marco
Foto: Depositphoto