Przebieranki – fajna sprawa, ale…

Przebieranki – fajna sprawa, ale…

Zabawa w przebieranki nie jest dla każdego. Nie będą się dobrze czuć w niej ci, którzy nie mają za grosz dystansu do siebie i świata. Również osoby z niedoskonałościami ciała, czy wielbiciele ostrzejszych zabaw albo wcale, albo w znikomym stopniu będą zainteresowane przebierankami w łóżku. Mimo wszystko opowiemy jak to działa i co zrobić, żeby łóżkowa nuda przerodziła się w całkiem fajną przygodę.

Seks fabularyzowany

Choć można powiedzieć, że role-playing to nie tylko przebieranki, wszystko zaczyna się w głowie, a człowiek potrzebuje bodźców – zwłaszcza wzrokowych. Seks fabularyzowany, w którym obaj partnerzy (jak w scenariuszu) odgrywają określone role może opierać się oczywiście wyłącznie na inscenizowaniu określonych sytuacji. Przebieranki w kostiumy (zwłaszcza niefetyszowe), to przy tym najprostszy i prawdopodobnie najtańszy sposób na uzupełnienie zabawy w odgrywanie ról.

W role-playing można bawić się oczywiście bez kostiumów. Na golasa, albo w zwykłym ubraniu można być surowym nauczycielem, który za nieodrobione lekcje każe uczniowi obciągnąć pałę. Można być sprzedawcą w sklepie, który zamyka się z klientem w przebieralni (to dobrze sprawdza się, kiedy ma się gości w domu – trzeba się spieszyć i być ekstremalnie cicho, żeby nikt się nie zorientował w sytuacji). Można oczywiście również udawać heteryków, którzy po raz pierwszy próbują homoseksualnego zbliżenia, tatuażystę w salonie, opiekuna w zakładzie psychiatrycznym (partner jest wówczas… pacjentem). Tak samo bawić się w eskorta i klienta. Wszystko, co wymyślisz będzie dobre i właściwe, o ile druga strona zechce włączyć się w zabawę.

Przebieranki: mały miś z mokrym noskiem?

Na rynku dostępnych jest całe mnóstwo niefetyszowych kostiumów – od zwierzaków, poprzez postacie z baśni i bajek, aż po dedykowane – służbowe. Króliczki, pandy i tygrysy i setki innych są zwykle na tyle kiczowate, że służą często jako piżama, a nie wsparcie erotycznych uniesień. Piraci, wróżki, królowie i królowe to też temat raczej na zupełnie inną bajkę. Trochę inaczej jest z kostiumami oddającymi kojarzące się zawody, lub z niektórymi innymi – nawiązującymi do filmów.

Widać, że szczególnie chętnie panowie bawią się w Spider-man’ów i Batmanów ratujących świat i ludzi przed zagładą. Rozumiemy, że to przez pryzmat kultowych komiksów i filmów. W  których postaci po wielokroć pokazywały nieprzeciętną sprawność fizyczną ukrytą pod charakterystycznym uniformem. Tak samo często pary bawią się w doktora i pacjenta (albo nawet i w cały szpital), więźnia i klawisza, czy policjanta i złodzieja (tak, my też lubimy przesłuchania). W tych zabawach przebieranki mają o tyle istotne znaczenie, że budują cały klimat zabawy stymulując wyobraźnię.

Przebieranki nie dla wszystkich

– Lojalnie uprzedzam: seks fabularny nie jest dla tych, którzy nawet o tym „zwykłym” nie potrafią rozmawiać. – przestrzega Proseksualna. – Oczywiście, rozmowy o fantazjach to coś innego niż komendy: „bardziej w lewo” i niektórzy mogą czuć się niezręcznie, ujawniając swoje fantazje.

Dlatego, jeżeli perspektywa mówienia o tym, co cię kręci, nieco cię przeraża, proponuję ci odwołać się na przykład do scen filmowych (również z pornografii). Również do obrazów, fotografii czy teledysków, których odtworzenie w jakiś sposób cię kusi. Dane dzieło można przecież obejrzeć z partnerem/partnerką, zapytać czy też uważa je za podniecające lub po prostu użyć mocy internetu i przesłać mu/jej link czy plik z dopiskiem: „Chciał(a)bym tego kiedyś spróbować”.

Pamiętaj jednak, że partner/ka to też człowiek z jego/jej fantazjami i obawami, więc zawczasu pogódź się z myślą, że może zechcieć zapoznać cię ze swoimi pragnieniami lub odmówić realizacji twoich. Seksualność to niezwykle delikatna sprawa, więc najważniejsze, aby ewentualna odmowa czy nawet same rozmowy o fantazjach wolne były od oceniania tej drugiej osoby. Dlatego jeżeli partner/ka opowiada ci o swoich fantazjach, które cię nie przekonują, powiedz mu/jej, co jest powodem twojej odmowy, skupiając się przede wszystkim na swoich odczuciach.

Spis fantazji dla milczków

Kolejną możliwością dla milczków jest przygotowanie spisu fantazji – jeżeli nie własnych, to tych najbardziej popularnych. Może być „nauczyciel/ka i uczeń/uczennica” lub poszczególnych praktyk, na przykład „wyeliminowanie zmysłu wzroku” – i wydrukowanie go w dwóch egzemplarzach. Następnie wystarczy zachęcić partnera/partnerkę do postawienia „ptaszków” przy aktywnościach, na które miał(a)by ochotę (zrób to samo na swojej kopii), a następnie – porównać, na które z nich zgadzacie się obydwoje/obydwie. Im bardziej rozbudowana lista, tym większe prawdopodobieństwo, że jakieś fantazje się pokryją. A wtedy wystarczy już tylko przygotować się do ich realizacji.

Dlaczego jednak zachęcałabym do rozmowy? Dlatego, że lakoniczne stwierdzenie, że chcemy bawić się „w rabusia” niewiele mówi i bardzo często dopiero rozbudowanie tej fantazji, opowiedzenie, jak ją widzisz, z czym ci się kojarzy, przybliża tę wizję partnerce/partnerowi. Może okaże się, że chodzi ci o ostrzejszy seks, który jest podstawą innego scenariusza, który chodzi partnerowi/partnerce po głowie. Pamiętaj, że partner/ka ze swoimi doświadczeniami i wyobraźnią zabawę w złoczyńcę może postrzegać zupełnie inaczej niż ty, a w efekcie – odmówić zrealizowania tej właśnie fantazji.

Przebieranki są dla mięczaków?

Powiedzmy wprost, że w pełnym uniformie skórzanym, ani w lateksowym kombinezonie nikt raczej (zwłaszcza w Polsce) po ulicach nie biega. Tak samo nikt w zentai, stroju Tarzana, czy w kaftanie bezpieczeństwa (o ile akurat nie uciekł ze szpitala psychiatrycznego ofc). Skórzacy, czy wielbiciele gumy doskonale wiedzą, że kiedy zakładają uniformy, czy kombiki, następuje transformacja, dokonuje się pewnego rodzaju przemiana. To samo można powiedzieć o klasycznych przebierankach.



Trudno przypuszczać, że w niefetyszowym układzie nagle pojawią grube łańcuchy, pejcze, maski, czy dyby (choć oczywiście są wyjątki – i to wcale nierzadko). Nie ulega jednak wątpliwości, że w klasycznych zabawach w przebieranki również dochodzi do przemiany, choć nie tak spektakularnej jak w przypadku fetyszystów skóry i gumy.

Jak działa transformacja

Pokorny, grzecznie uległy zazwyczaj urzędnik potrafi stać się dominantem i najbardziej wyuzdanym skórzanym ruchaczem ever. Asertywny, męski na co dzień sprzedawca aut potrafi z kolei czasem przeistoczyć się w najbardziej uległego rubberowego psiaka. Choć nie ma na to reguły (bo potrzeby są najróżniejsze), a skóra oraz guma są fetyszami – nie ulega wątpliwości, że w pewien sposób są to również przebieranki. Ich geneza jest zgoła odmienna i nie chodzi w nich wyłącznie o zabawę.

Skórzacy i „gumowi” wachlarz możliwości mają nieco inny, niż ich niefetyszowi koledzy (którzy bawiąc się w przebieranki nie będą chcieli inwestować w skórzane ubrania, a lateks będzie dla nich zbyt odważny). Również ich zabawy siłą rzeczy będą się różnić, po wielokroć (w bardziej zaawansowanych układach) opierając się na zależności master/slave, zamiast aktyw/pasyw – jak w przypadku zwykłych układów.

Przebieranki są dla ludzi, bo… grasuje monotonia!

Związek, jak każdy długotrwały proces jest podatny na monotonię. – poucza Nowa Kamasutra. – Bezpieczeństwo, długoterminowa, stała relacja może powodować i powoduje znudzenie. Partnerzy są tak pewni siebie i związku, że nie starają się robić niczego, aby go wzbogacić. Nawet jeśli chodzi o aktywność seksualną. Miłość fizyczna staje się procesem mechanicznym, w których partnerzy po prostu starają się zaspokoić swoje potrzeby. To żadne odkrycie, że brak zabawy i spadek zainteresowania seksem, często prowadzi do rozkładu związku. Z drugiej strony ciekawe pomysły na ars amandi z pewnością wprowadzą nową energię wzajemnych relacji.

JJ
fot. tumblr.com, men.com
vid. recon.com