Sling – warto, czy nie?

Sling – warto, czy nie?

Sling, to nic innego jak legowisko dla pasywa (fistee)

Choć nie tylko dla niego, zawieszane na odciągach np. z łańcucha lub materiału i podczepiane bądź do stelaża, bądź bezpośrednio do sufitu lub innych stabilnych elementów.

Sling kojarzy się przede wszystkim z zabawa fistową, gdy fistee (pasyw) leży w slingu z nogami uniesionymi do góry i zawieszonymi w kostkach (łydkach) w uzdy przypięte do odciągów bądź stelaża i z zagłówkiem z tyłu głowy. Taka pozycja jest bardzo komfortowa dla fistee, gdyż całkowicie może rozluźnić ciało i pozwolić na penetrację i jest komfortowa dla fistera, bo ma pełen dostęp do dziury, wolne ręce, może działać na siedząco lub stojąco.

Ale sling w ramie to przynajmniej 20 do 30 kg wagi i wymaga sporo wolnego miejsca, poza tym nie każde mieszkanie może go pomieścić. Zatem pozostaje stosowanie slingu podręcznego, lekkiego i wykonanego z neoprenu (ważne: nie niszczy się pod wpływem lubrykantu tłuszczowego najchętniej stosowanego przy zabawach fistowych, czyli crisco). A dla podróżujących mamy specjalny rodzaj slingu – zwany slingiem podróżnym właśnie. Lekki, łatwy w założeniu, skórzany i co najważniejsze niezawodny.

W mieszkaniach, domach z dużą powierzchnią i brakiem wścibskich sąsiadów sling na ramie, najlepiej postawiony na stałe np. w piwnicy czy playroomie na pewno by nie obrósł kurzem. Natomiast w małych mieszkaniach, w blokach najrozsądniejszym jest mieć swój sling podróżny lub jeśli ten w ramie, to na pewno bez łańcuchów lub z łańcuchami związanymi np. taśmą klejącą lub innym materiałem, co by w nocy sąsiadów nie budzić.

W tytule posta wykorzystaliśmy zdjęcie z madryckiego Bar Copper Madrid .